Uwaga Narcyz!

Uwaga Narcyz!

Historia, która stanowi barwne tło do dzisiejszych rozważań, jest stara jak świat, a może sięga jeszcze dalej. Pomimo upływającego czasu wciąż budzi żywe emocje. Jest nie tylko znana, ale co najważniejsze – doświadczana. Zacznijmy więc od mitu o Narcyzie.

Nasz bohater, piękny młodzieniec, nie chciał odwzajemnić uczuć nimfy Echo. Został więc ukarany miłością do własnego odbicia w zwierciadle. Ilekroć chciał przytulić urodziwego towarzysza, natychmiast ginął on w zmąconej tafli wody. Niezaspokojona potrzeba bliskości i tęsknota powoli narastały w Narcyzie. Było mu siebie żal, ale jednocześnie wiedział, że odbicie pozostanie mu wierne na zawsze. Pewnego dnia, zupełnie rozdarty, wbił sztylet prosto w serce. W miejscu, gdzie krew spłynęła z piersi Narcyza, wyrosły białe kwiaty z czerwoną koroną.

Znamy już historię miłości Narcyza. Przyjrzyjmy się zatem jego wnętrzu. Jakie elementy tworzą taką osobowość? Osobowość narcystyczna, bo o takiej tu mowa, charakteryzuje się zakłóconym poczuciem siebie oraz wielką kruchością poczucia własnej wartości (proszę zwrócić uwagę: kruchość, a nie siła!). Człowiek taki potrzebuje ciągłego uwielbienia ze strony innych ludzi i jest niewrażliwy na uczucia i potrzeby innych. Przypuszczalnie właśnie ten sposób postępowania jest mylnie interpretowany przez wielu w kategorii siły. Swoisty brak empatii wynika z ciągłej koncentracji na sobie oraz nieumiejętności pojmowania innych jako odrębnych jednostek mających swoje potrzeby. Brzmi znajomo?

No dobrze, ale odbiegając od Mitologii bliżej współczesności: Skąd biorą się tacy ludzie? Część teorii psychologicznych podkreśla wagę pierwszych związków z innymi ludźmi oraz znaczenie stanu psychicznego dziecka, u którego kształtuje się poczucie siebie oraz swojej wartości. Kładzie się więc nacisk na wczesne kontakty z ważnymi osobami z otoczenia – najczęściej rodzicami oraz wizerunek siebie i innych powstający w okresie decydującym o poczuciu własnej wartości. Dziecko tworzy osobowość narcystyczną jeśli ma do czynienia z rodzicami pozbawionymi daru empatii, niewrażliwymi na jego potrzeby i uczucia, skupionymi na własnych potrzebach. Jaki jest najczęstszy wzorzec zachowania takiego rodzica? W jednej chwili poświęca on dziecku wiele uwagi i czułości, by za chwilę ominąć je pustym wzrokiem lub nawet lekceważyć. Rodzice przesyłają więc do dziecka sprzeczne sygnały. Raz pozwalają wierzyć, że jest szczególne i wyjątkowe, innym razem, że jest nieudane i niewiele warte. Dziecko nie otrzymuje wyrazistego wzoru empatii. Czuje, że nie może wierzyć innym w kwestii własnej wartości. Z powodu skupienia się na sobie oraz braku wzorców empatii ma trudności ze zrozumieniem potrzeb innych (rówieśników, znajomych, a w przyszłości potrzeb partnera i swoich dzieci).

Nikt nie jest wolny od narcyzmu. Zdarza się, że niechciane uczucia czy aspekty własnego charakteru przypisywane są innym w postaci projekcji. Ten mechanizm obronny niszczy samowiedzę, zwłaszcza u osób o silnej skłonności narcystycznej. Jego cechą główną jest to, że zaburza samopoznanie czyniąc nas „ślepymi i głuchymi” na to, co wewnątrz. Dlatego właśnie tak duże znaczenie ma zdolność do rozpoznawania skłonności narcystycznych w nas samych. Jednak nie wystarczy tylko powiedzieć, że dane zachowanie było narcystyczne. Prawdziwe uznanie własnego narcyzmu wywołuje głębokie cierpienie. Boli.

A czy istnieje zdrowy narcyzm? Tu zdania badaczy i praktyków, co do zasadności nazewnictwa i ujmowania istoty problemu są podzielone. Według wspomnianych wyżej teorii, wykształcenie zdrowego narcyzmu wymaga poczucia własnej odrębności i indywidualności, w miarę stabilnego poczucia własnej wartości, dumy z własnych osiągnięć oraz rozumienia potrzeb innych i reagowania na nie, połączonej ze świadomością własnych potrzeb.

Macie to? 🙂

6 comments

  1. Dawid says:

    Mam takie przemyślenia po przeczytaniu artykułu, że być może narcyz jest trochę jak niektóre metale – potrafią być bardzo ciężkie twarde – z zewnątrz wyglądają na silne a są bardzo kruche i w rękach się łamią. Jest to trochę nieintuicyjne ale jest takich pełno. A czy przypadkiem narcyzem nie są popularne fikcyjne osobistości jak Dr House czy Sherlock Holmes? A propos portali społecznościowych uważam, że jest problem jak codziennie cykamy po kilka – kilkanaście zdjęć w których się czymś chwalimy lub 'selfie’ i z niecierpliwością czekamy na komentarze i 'lajki’ do tego czujemy się źle jak tego nie robimy lub gdy ktoś nie dał 'like’. Uważam, że jakaś 'fotka’ raz na jakiś czas może jest właśnie zdrowym narcyzmem? Myślę, że wszystko można poprawić jeżeli zdiagnozujemy co jest problemem – dlaczego powstał i są do tego dobre chęci.

    • NxtBndGrl says:

      Dziękuję za podzielenie się swoimi myślami. Faktycznie utarło się, że to, co jest objawem słabości czyli np. stosowanie przemocy, niektórzy poczytują za siłę. Ale w drugą stronę: jeśli ktoś szuka dla siebie pomocy u specjalisty, to przecież jest to objawem siły, odwagi, a nie słabości.
      Ma Pan rację w tym, że część bohaterów ekranowych posiada cechy narcyzmu czy psychopatii. W filmie, w bezpiecznej odległości od fotela wspomniane cechy wyglądają ciekawiej, atrakcyjniej. Inaczej niż w życiu codziennym, w prawdziwej relacji.
      Ilość selfie, czasu spędzanego w mediach, to pytanie o granice-zdrowe granice.
      Pozdrawiam!

  2. Kriss z Krasnojarska says:

    Trafny artykuł. Prowokuje refleksje na temat pokolenia „look at me”, gdzie prawdziwe,warte uwagi cechy i osiagniecia ustępują „challangom” , nieskonczonym selfie i innym nic nie znaczącym czynnościom.

    • NxtBndGrl says:

      Rzeczywiście, sądząc po ilości i potrzebie wykonywania selfie przez niektórych można odnieść wrażenie, że w pewien sposób łączy się z narcyzmem. Czyli selfie jako zamiennik uwagi osób znaczących. Ilość przed jakością. Bardzo ciekawy wątek do dalszych rozważań.
      Pozdrawiam

    • NxtBndGrl says:

      A to tylko wybrany punkt widzenia, bo oczywiście, jak to w psychologii bywa-temat jest bardzo szeroki i bardzo aktualny.
      Pozdrawiam

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.