Za zimno na kąpiel?

Za zimno na kąpiel?

Przy nie mającej końca pandemii, tegoroczna aura wydaje się nas nie rozpieszczać. Zgodzicie się, że to niezbyt zachęcająca kombinacja do tego, by wyjść z domu, a co dopiero zażyć kąpieli. Na szczęście, po ilości osób mijanych na Trójmiejskich Szlakach można śmiało stwierdzić, że nie wszyscy wybrali miękką kanapę. I dobrze!

Kąpiel, to słowo, które nierozerwalnie kojarzy się nam z wodą, oczyszczaniem, zanurzaniem. Ten szczególny moment, gdy jesteśmy całkowicie otoczeni daną substancją. Przypomnijcie sobie dotyk słonej, morskiej wody, poczujcie ciepło promieni słonecznych. Niech to uczucie i koncept zanurzania pozostanie z Wami, bo właśnie wkraczamy do lasu.

Nie będzie to zwykły spacer, polegający na na tym, by pokonać określony dystans słuchając muzyki lub rozmawiając, gdzie las jest tylko tłem. Owszem, dzienna porcja kroków jest bardzo ważna dla zdrowia. Jednak w przypadku kąpieli leśnych jeszcze bardziej chodzi o jakość, a nie ilość.  Las jest pierwszoplanowym bohaterem tej sytuacji. Jeśli wybraliśmy taką formę aktywności, poruszajmy się powoli lub wcale. Chodzi o wolny, relaksacyjny spacer wśród drzew, w takim tempie, by umożliwiło ono odbiór naturalnego otoczenia wszystkimi zmysłami. Eksperci mówią o 2 km/h, czyli o bardzo powolnym marszu, w którym chodzi o skupienie uwagi na tym, co dzieje się w lesie, jakie emocje to w nas wywołuje i jakie sygnały wysyła nam ciało. Dlatego idziemy do lasu bez potencjalnych rozpraszaczy. Wyłączamy telefon, a najlepiej zostawiamy go w domu. Idziemy samotnie lub w towarzystwie. Jeśli decydujemy się na wariant drugi, milczymy albo rozmawiamy o tym, co widzimy. Unikamy potencjalnie stresujących tematów czy rozmów o problemach. Za to czas spędzony w lesie poświęcamy budzeniu naszych zmysłów. Dotykamy kory drzew, liści, trawy i mchu. Ważne jest by poczuć ich różną fakturę, dlatego róbmy to śmiało, całą powierzchnią dłoni, wszystkimi palcami. Skupiamy się na ich zapachu, na tym, jak szumią na wietrze, jak mienią się kolorami w promieniach słońca. Nasłuchujmy i obserwujmy, co dzieje się dookoła. Możemy zamknąć oczy i w ten sposób skupić się tylko na zapachu, dźwiękach lasu i śpiewie ptaków. Robimy to bez pośpiechu, co na początku dla wielu z nas może być męczące. Z reguły osoby spokojne dużo szybciej poddają się rozluźnieniu, a osoby impulsywne, energiczne potrzebują więcej czasu. Podobnie jak i osoby o krytycznym usposobieniu. Wiele też zależy od naszej wrażliwości na przyrodę. Jeśli poczujemy zmęczenie, przysiądźmy i odpocznijmy. Zostańmy jednak „tu i teraz”.  

No dobrze, wiem, że część z Was chciałaby poznać mierzalne efekty takiej terapii. Po pierwsze, nie siedzisz na kanapie, bo właśnie wyszedłeś z domu, by poszukać odpowiedniego lasu lub parku. To już sukces. Japońscy eksperci zgodnie podają, że kąpiele leśne obniżają ciśnienie, wpływają pozytywnie na poprawię odporność, pomagają zredukować stres. Skąd to wiadomo? Dzięki analizie konkretnych biomarkerów potrafią powiedzieć, jakie zmiany zachodzą w obrębie układu nerwowego, krwionośnego, hormonalnego podczas przebywania w lesie, parku czy ogrodzie. I tak: obniża się poziom hormonów stresu, zwalnia tętno, spada ciśnienie, co oznacza większe odprężenie czyli obniżenie poziomu stresu. Spacery po lesie mogą również poprawiać odporność i wpływać na wzrost ilości komórek układu odpornościowego. Poza stanem relaksu, tak bardzo potrzebnym naszym zmęczonym komputerem i trybem online oczom, efektem ubocznym świadomego przebywania na łonie natury jest uwrażliwienie i wyostrzenie zmysłów. No i ten cudowny, leczniczy zapach!

Historia życia człowieka na Ziemi jest dość długa, natomiast w miastach żyjemy stosunkowo od niedawna. Ewolucyjnie nie dostosowaliśmy się jeszcze do miejskiego środowiska, podobnie jak do komputera czy siedzącego trybu pracy. Złudne może być to, że czujemy się świetnie w mieście, podczas gdy pod wieloma względami może ono nam szkodzić. „Ekonomiczna” architektura blokowisk – starych i nowych, tłok, hałas, a jednocześnie charakterystyczna dla miast izolacja społeczna i obserwowalna atrofia więzi sprawiają, że jesteśmy bardziej podatni na zaburzenia w sferze psychicznej. Szczególnie teraz, w czasie pandemii.

Głębokości!

2 comments

  1. Marek says:

    Mi pomaga już samo patrzenie na zielone drzewo za oknem. Przy pracy z monitorem to już daje ulgę ale wtedy czuję niedosyt bo chciałbym zanurzyć się całkiem w lesie z dala od tych wszystkich stresów. Fajny artykuł. Dziękuję 🙂

    • NxtBndGrl says:

      Drzewo za oknem, kwiaty w domu, to wersja mini kąpieli leśnych dostępnych dla każdego i to 24h. Jest coś w tym, że kolor zielony daje poczucie bezpieczeństwa. Gorąco polecam!
      Pozdrawiam

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.